Nie taka konkurencja straszna, jak ją malują - Brandform Systemy wystawiennicze

Nie taka konkurencja straszna, jak ją malują

30 maja 2018



Konkurencja
W dobie gospodarki rynkowej, zdominowanej przez szereg firm i obwarowań przepisami wydawać by się mogło, że zakładanie własnej działalności i próba zaistnienia na rynku systemów reklamowych jest sprawą trudną, a sukces jest równy zeru.



Taki pogląd skłania do tego, aby zrezygnować od razu na początku i nie ponosić zbędnego ryzyka. Założenie, że „dla mnie już nie ma miejsca na rynku i to się nie uda”, towarzyszyć może, ale tylko do momentu podjęcia decyzji. Ale nie takiej tworzonej na przeczuciach i nosie do interesów, tylko opartej na analizie szans i zagrożeń wynikających z woli wejścia na rynek.

Nie ma sensu wierzyć w cuda i ufać, że się uda, że jakoś to będzie, że „tu kupię, a tam sprzedam”, bo przecież klienci mnie znają. Za taką wiarę można zapłacić najwyższą cenę – aż do upadłości włącznie. Podpierając się wiedzą, doświadczeniem i sprawdzonymi wzorcami, z określonymi celami krótko i długo okresowymi będzie łatwiej niż na tzw. „czuja”.

Jeśli widzisz dla siebie szansę i masz pomysł na to, jak to realizować to dlaczego nie spróbować? Początki nie są łatwe, a mutacje pomysłów, strategii i rozwiązań po drodze będzie bardzo dużo. Ważne, aby się nie poddawać, a jeśli cofać, to tylko po to, aby wziąć rozbieg. W każdym razie odrzucajmy stereotypy i skupmy się na faktach.

Te są takie, że nie ma drogi na skróty. Odrzucając reguły, które są nie tylko uniwersalne, ale uciążliwe, pracochłonne, czasochłonne, często na początku nieefektowne, nie uda się osiągnąć niczego. Nauczka, na własnych błędach spowoduje, że upadek będzie szybki i raczej bolesny.

Dlatego nie ma sensu liczyć na strategię błękitnego oceanu, niesamowite okazje i szybkie interesy. Biznes, zwłaszcza w zakresie systemów reklamowych i wystawienniczych nie należy do łatwych i prostych. Na całe szczęście, to nie konkurencja weryfikuje nasze działania, a napływający do nas i powracający później klienci. To, co najważniejsze to nie słowa, które mówią o nas w konkurencji, a uznanie w oczach klientów.

Dobrze przygotowana strategia, budowanie marki oraz stworzenie odpowiedniego wizerunku jest trudne, jednakże możliwe. Samo stworzenie nazwy firmy, jej loga, barw, czy wyróżników bywa bardzo kłopotliwe. Ale nie powinno stanowić przeszkody w dążeniu do sukcesu. Ważne jest także, o ile nie najważniejsze planowanie na wszystkich poziomach.

Kiedy wdrożenie zasady zdobywania rynku „małą łyżeczką” weszły nam w krew, możemy rozpocząć konkurowanie z innych firmami. Tu znów ważne jest określenie jakiej jakości produkty oferujemy, jak kształtuje się motywacja naszego zespołu, czym dysponujemy w zakresie narzędzi marketingowych, wdrożenie sprawnego systemu finansowego i na koniec efektywnego systemu kierowania, zarządzania i kontroli.

Z mojego doświadczenia wynika, że cena nie jest i nie stanowi kluczowego zagadnienia w relacji z klientami. Ten sam produkt można sprzedać i tanio, i drogo. Składa się na to wiele czynników, a najważniejszym jest wizerunek naszej firmy i marka. Warto nad tym porządnie popracować. Nie jest to łatwe i nie stanowi szybkiej drogi do sukcesu. Takiej zresztą nie ma.

Co na to twoja konkurencja? To czynnik groźny, czasem nawet zabójczy. Ale tylko dla arogantów i ignorantów. Dla osób z opracowaną strategią każdy ruch konkurencji sprzyja otwartości myślenia i podjętych działań. Ważne, aby być otwartym na zmiany, podpierać się wiedzą i doświadczeniem oraz podejmować decyzję roztropne. Nie warto dać się prowokować. Nawet wtedy, gdy konkurencja obniża ceny(ich problem), czy mówi źle o nas do klientów.

Pokonywanie bariery konkurencji nie jest sprawą łatwą. To skomplikowany proces. Dlatego wymaga odpowiedniej analizy. Żadna duża, prężna, szanująca się firma, która ma doświadczenie i ugruntowaną na rynku pozycję nie posunie się do tworzenia wokół nowej firmy, która właśnie pojawiła się na rynku tzw. czarnego PR. To broń obosieczna. Raczej skorzysta na niej mniejszy, według zasady: nie ważne, co się pisze, ważne, żeby nazwę firmy i nazwisko zapisywano poprawnie.

Taka forma reklamy jest mało etyczna, ale, jak to na wojnie, przyniesie straty po obu stronach. Ze wskazaniem na mniejszego. Jeśli będzie potrafił to wykorzystać, to przewaga konkurencyjna, już na wejściu jest zapewniona. Uzyskanie tej przewagi, w tak trudnej branży, wśród poważnych graczy nie jest łatwe, kiedy konkurencja wszystkie procesy ma już zoptymalizowane, a nasza firma dopiero zaczyna. Jednakże istnieje coś takiego, jak świadomość biznesowa. To pozwala czerpać z najlepszych pomysłów.

Skoro zdecydowaliśmy się na własną działalność to znaczy, że posiadamy już zasób wiedzy, czego nie robić, bo wiemy, że w poprzedniej firmie wiele spraw wymagało poprawienia, w tym np. kierowanie, zarządzanie, czy logistyka, o strategii, jak również motywacji pracowników nie wspominając.

W tym miejscu podsumowanie nasuwa się samo – konkurencji nie należy się bać. Parafrazując znane przysłowie, nie jest taka straszna, jak ją malują.

powrót

Wszystkie wpisy:

Zapytaj o produkt

[recaptcha]